Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?

Obrazy z obrazami

wtorek, 01 kwietnia 2014


Na obrazy, na których są inne obrazy zawsze lubię popatrzeć. Czasami to wnętrza muzeum, czasami pracownie artystów.
Tym razem galeria, czyli taki sklep ze sztuką malowaną. Wnętrze jak najbardziej autentyczne, obrazy na ścianach też, bo i ludzie na obrazie są autentyczni. Prawie reporterska relacja.

Wnętrze to galeria niejakiego Jana Gildemeester’a, facet był znanym kolekcjonerem. Galeria powstała w jego domu, w Amsterdamie w roku 1792. Kolekcja obejmowała ponad 300 prac. Po śmierci kolekcjonera obrazy zostały zlicytowane, a niektóre dziś są w Rijksmuseum. W zbiorach były obrazy m.in. Steena, Rubensa, Rembrandta.

Kasę na kolekcję pozyskiwał z inwestowania w wielorybnictwo.

                 Adriaan de Lilie – The Art. Gallery of Jan Gildemeester 1794/75
                                   Rijksmuseum, Amsterdam.


Malarz Adriaan de Lilie, zajmował się gobelinami, kopiował dawnych mistrzów, malował portrety a także uczył.
Namalował siebie, również na tym obrazie, to ten klęczący. Właściciel galerii J. Gildemeester rozmawia z gościem w okularach w centrum obrazu, inni też zostali rozpoznani ale ich nazwiska raczej nic nikomu tutaj nie powiedzą, to przyjaciele właściciela galerii.

Na ścianach podobno wiszą obrazy Jacoba de Wit, a ten oglądany z drabiny to ponoć Rubensa. Podobno i ponoć, bo ja niczego nie ustaliłem. No i tyle.
Zwracam tylko uwagę, że wszystkie prezentowane obrazy są w złoconych ramach.


piątek, 21 marca 2014


Obrazy z obrazami. Tym razem coś w sensie wizytówki lub raczej reklamy. Portret malarza na tle. Malarze często portretują siebie, w zasadzie nuda.
W tle portrety, jakieś łódki i coś, co nazwano „Kara Kupidyna” aczkolwiek obraz albo wymyślony na potrzeby tego portretu, albo nie przetrwał wieków, w każdym razie ja nie mam pojęcia, co to, kto to i skąd to.

Kupidyn w różnych układach występuje dosyć często, ale w takim układzie nie znalazłem nigdzie. A jeśli chodzi o sam portret to wydaje się być zniszczony nieco, co trochę jest dziwne, jeśli przyjąć, że obraz nie wędrował po świecie, tylko wisiał w Szkocji cały czas. Tu mogę się mylić, tego też nie wiem. Sukces zawodowy osiągnięty, utrwalone dla potomnych. Tyle.



                                 George Jamesone – Autoportret ok. 1642.
                                 National Galleries of Scotland, Edynburg


O George Jamesone, był rodowitym Szkotem, synem masona. Twórca portretów szkockiej szlachty, oraz zmyślonych portretów władców historycznych, coś jak Matejko.
Portrety ogólnie są nudne, portrety ludzi obcych jeszcze nudniejsze, chyba, że interesuje nas historia strojów lub fryzur. Co innego jeśli to nasz przodek. Dlatego też, nie specjalnie polecam oglądanie tego autora, ale polecam obejrzenie zbiorów
National Galleries of Scotland, jest tam trochę fajnego malarstwa, które zdążyło już gościć na tym blogu.
Dla przypomnienia:
po raz pierwszy, oraz  po raz drugi.

A sprawa kupidyna intryguje.

wtorek, 17 maja 2011

Obrazy z obrazami, dzisiaj obrazów w obrazie niewiele, powiedzmy, że pięć, ale za to jest ich autor. Podobne studio już było, ale malarz ustawił się tyłem. Facet z prawej to John Phillip, zwany hiszpańskim Phillipem. Siedzi ze sztalugą i myśli: co by tu sobie za kolor przygotować, wybrać akwamarynę czy bardziej grynszpan, amarant czy cynober a może lepiej karmazyn? A jak róż, to jaki: indyjski, pompejański czy rdzawy, no i kwestia podstawowa użyć ochry czy spiżowego a może ugier i siena palona?

Państwo są pewni ze znają się na kolorach, bo ja jakoś nie do końca. Podobno ludzkie oko rozróżnia… no właśnie ile kolorów? Zależy kogo pytamy i o które oko chodzi ;)

A poniższy obraz jest: biały, zielony, brązowy czy czarny? Nie dosyć, że trzeba rozróżniać kolory to jeszcze trzeba umieć je nazwać, a po co komplikować sobie życie jak można rozróżniać dwojako, ładny i nie ładny.



          John Ballantyne – John Phillip 1814-1867. Artist (in his studio) 1864
                                        National Galleries of Scotland, Edynburg.

John Ballantyne znalazł sobie swój własny nurt w malarstwie, mianowicie malował innych malarzy w swoich pracowniach i podobnych obrazów pozostawił kilkanaście. Na tym jest John Phillip, który po wyjeździe do Hiszpani mocno zafascynował się tamtejszym malarstwem, co widać. Na sztaludze powstaje kopia obrazu „Contrabandistas” Johna Fredericka Lewisa (inny wyspiarz malujący klimaty południowe). Największy na ścianie to kopia z Velazqueza, Las Meninas, a co do portretów to nie wiem, też pewnie jakieś wątki hiszpańskie, w Prado albo w Edynburgu  powinni wiedzieć.

I tak to jest z obrazami, na których są obrazy, niby jeden a treści w nim jak w opasłej powieści jakiejś. Coś jak Baśnie z tysiąca i jednej nocy, przyznaje nie czytałem, chyba trzeba nadrobić. To ja się oddalam czytać a Państwo sobie pooglądają historie malowane.

Wieszamy – Galeria obrazów wieloobrazowych

Prenumerata bloga.


niedziela, 13 lutego 2011

Malarstwo, sztuka to czy rzemiosło? Tak jest w nagłówku bloga. A gdzie się tworzy te dzieła, które potem gromadzone są w świątyniach muzealnych?
Aaa.., to też można zaobserwować na tychże dziełach, temat jest dosyć wdzięczny i nawet nie taki rzadki.

Różnie to wygląda, tu bardzo uporządkowanie, jakby ktoś posprzątał do zdjęcia. Na takim obrazie najciekawsze są różne szpargały, które zostały namalowane a zwykle służyły malarzom pozując do różnych kompozycji. Jest trochę broni z epoki, są wypchane ptaki, chińska porcelana, zegar, rzeźba, kilka obrazów, pewnie się nie sprzedały jeszcze, a najciekawsza jest szafa. Może to szafa gdańska? W takiej szafie to dopiero mogą się kryć ciekawostki.


                             Jean Baptiste van Moer –
Pracownia malarska 1854
                                                         Ermitaż, Petersburg.

Obrazy z tego obrazu są raczej małe, poza tym stojącym na sztaludze. I raczej nie do rozpoznania, poza tym na sztaludze. Ale co to za obraz, to nie wiem. Pozostaje jeszcze pytanie, czy ten pokój to pracownia tego artysty, czyli Moera. Tego też nie wiem, być może nie. Moer głównie pozostawił po sobie różne widoki miejskie i architekturę a tu mamy jakieś pejzaże, wydaje się, że w większości morskie.

Artysta jest malarzem belgijskim (to takie państwo, co się składa z Walonii i Flandrii i za chwile może go nie być) urodzonym w Brukseli (to takie miasto, co jest stolicą państwa, którego za chwile może nie być i stolica prawie całej Unii, której też może nie być z tym, że nie za chwile a trochę później). Swoje miasto rodzinne malował dla Urzędu Miasta, jego prace mają teraz wartość dokumentacyjną. Podobno jest także autorem fresków w brukselskich rezydencjach.

Mało znany malarz, mało rozreklamowany, ale pracownie ma całkiem, całkiem. Z szafą tajemnic i klimatyzacją nad oknem.

Wieszamy – Galeria obrazów wieloobrazowych

Prenumerata bloga.

czwartek, 15 kwietnia 2010

Obrazy z obrazami czyli co autor miała na myśli, nie, nie... jakie to obrazy autor namalował ? Prostsze niby.
Najprościej rozpoznać miejsce, kto był w Luwrze ten powinien zapamiętać ten sufit. Obrazy można zdjąć ze ściany i przewiesić, sufit  i jego zdobienia raczej pozostają.

W tej sali tak było kiedyś, obraz powstał w 1861 roku. Sufit sufitem, obrazy obrazami, proszę zerknąć na ludzi. Dzisiaj zwiedzający już tak malowniczo nie wyglądają. Ach te suknie, te szapoklaki, te fraki...



                     Castiglione Giuseppe – Widok Grand Salon Carre w Luwrze 1861
                                                               
Luwr, Paryż.


Ten historyczny zapis pozostawił Giuseppe Castiglione, Włoch który wyjechał do Paryża gdzie studiował malarstwo i wystawiał swoje prace, za niektóre otrzymał medale i odznaczenia. Co znaczy, że malować umiał.

Na tym obrazie Grand Salon Carre w Luwrze a w nim... no właśnie co ? Zagadka nie powinna być trudna, w tej sali wystawiano malarstwo włoskie i francuskie, to już wiele upraszcza, w dodatku wiszących obrazów należało by szukać w Luwrze. Drugie uproszczenie, co wiec widzimy ? Wysiliłem wzrok i skupiłem uwagę... i wydaje się, że
- największy obraz z lewej, bardzo słabo widoczny to - Paolo Veronese, Wesele w Kanie, obecnie wisi na przeciwko Mona Lisy.

- największy obraz po prawej to także – Paolo Veronese, Uczta w domu Szymona Faryzeusza, obecnie można podziwiać w Musee National du Chateau, Wersal.

- z prawej pierwszy obraz od ramy – Bernardino Luini, Salome odbiera głowę Jana Chrzciciela

- z prawej, na dole pierwszy od lewej framugi - Andrea Solario, Madonna z zieloną poduszką, zwany także Madonna Karmiąca

- z prawej, na dole jako trzeci od drzwi - Rafael Santi, Madonna z niebieskim diademem

- z prawej w tym samym rzędzie na dole, jako czwarty – Tycjan, Kobieta z lustrem

- z prawej, w rzędzie powyżej  pierwszy portret od drzwi - Agnolo di Cosimo di Mariano Tori zwany Bronzino, Portret człowieka z gospodarstwa ze statuą

- z prawej, w rzędzie powyżej obraz środkowy, dwie postaci zwrócone twarzami do siebie to - Sebastiano del Piombo, Wizytacja

- na wprost , nad drzwiami obraz z charakterystycznymi łukami ram to - Fra Filippo Lippi, Madonna z Dzieciątkiem, aniołami, św Fedianem i  św Augustynem

- na wprost największy obraz to - Jean Jouvenet, Zdjęcie z krzyża

10 obrazów rozpoznanych, reszta pozostaje do rozpoznania. Oczywiście na tym blogu, bo fachowcy mieli aż nadto czasu żeby przejść się po salach Luwru i odhaczyć resztę. Nie mam możliwości przejścia po salach i nie zapowiada się żebym miał. Niemniej obrazy z Luwru podobne jak ten jeszcze będą kiedyś na blogu.

A może szanowni czytelnicy podpowiedzą. Całkiem niezła rozrywka, prawie jak poszukiwanie skarbów.
Z innej beczki – kiedyś to upychali te arcydzieła niczym warzywa na straganie... i jak tu chłonąć sztukę w takich warunkach.

Zdjęcie obrazu z Luwru dla zainteresowanych tropieniem.

Wieszamy – Galeria obrazów wieloobrazowych

wtorek, 27 października 2009

Dłuższą chwilę zastanawiałem się, gdzie umieścić taką tematykę i ostatecznie doszedłem do wniosku, że dobrze będzie dobudować skrzydło w blogowej chałupie i umieścić tam nową galerie – wirtualnie proste.
Obrazy przedstawiające inne obrazy zawsze budziły zaciekawienie i odkąd powstały prowokowały zasadnicze pytanie: czy te obrazy, które widać na obrazie (czy to masło to bardziej masło, czy margaryna) są „prawdziwe” czy tylko „zmyślone”. No cóż, bywało różnie i dlatego wszyscy podziwiający mają z tymi obrazami taką przednią zabawę.
Obrazów tego typu jest całkiem sporo, od czasu do czasu będą się pojawiać a odwiedzający tego bloga będą mogli sobie zadać wiekopomne pytanie – Jakie to obraz autor przedstawił na swoim obrazie ? – które i tak wydaje mi się prostsze, niż znane każdemu ze szkoły „co autor miał na myśli...?”
Na początek coś z krajowego podwórka.



       Aleksander Kokular – Wnętrze salonu w domu artysty ok. 1830
                              
Muzeum Narodowe w Warszawie.

Autor Aleksander Kokular, wydaje mi się, że większe uznanie zdobył jako nauczyciel niż twórca. Uczył w liceum, w gimnazjum, w prywatnej szkole w domu i w Szkole Sztuk Pięknych, a także w Instytucie Wychowania Panien (sic!) – ależ nazwa, pachnie rygorem i dziewictwem.
A obraz ? Obraz zawiera 27 innych z tego kilka we fragmentach i kawałek ramy, nieco mebli, co najmniej dwie rzeźby, dwoje dzieci, jedna kobietę (żona ?) i perspektywę. Całkiem sporo. Z obrazów na których cokolwiek widać da się rozpoznać największy. Wydaje się, a nawet jestem pewien, że to obraz autora, "Edyp i Antygona" 1825, obecnie również w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Możemy założyć, że również portrety są autorstwa A. Kokulara chociaż rozpoznanie ich wydaje się być niemożliwe. Reszta pozostaje tajemnicą, przynajmniej dla mnie, szczególnie dwa pejzaże po prawej intrygują.
Inna dygresja, czyżby te obrazy nie chciały się sprzedawać, że artysta je zostawił (portrety ?) czy to tylko chwilowa ”dekoracja”

Jeśli ktoś wie, lub ma jakiś pomysł proszę pisać.

Wieszamy – Galeria obrazów wieloobrazowych.  

 

 

blogi