Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
środa, 26 października 2011

Wszystko marność.

Egzystencjalizm nieprzerwanie stanowił zagadnienie podejmowane abstrahując od dernier cri, emanacji prądów i fluktuacji nurtów.

Donna deliberuje nad meritum żywota, a my kombinujemy, nad czym dziewucha duma, konkretnie.
Cokolwiek nie zostanie wykoncypowane przez nią, czy przez nas i tak u schyłku całokształt degraduje się do czaszki a gros przypadków nawet tyle nie ostaje.
Zarówno niewiasta jak i czaszka, może mamić i nęcić. Kobieta nie ma jakichkolwiek precjozów, czacha nie ma żuchwy. Proporcje zostały zachowane.

Proste środki, niezaambarasowany kadr, wielce kongruentne. Adekwatny czas do kontemplacyjnych maceracji i psychologicznych dywergencji nad lichotą istnienia.. itp itd. Można nawet bez czaszki, tylko na końcu trzeba czymś irygować konkluzje.



                                                          William Dyce – Omnia Vanitas 1848
                                                               Royal Academy of Art, Londyn

William Dyce brytyjski pacykarz, fabrykował cenione konterfekty, okrasił Pałac Westminster freskami, opublikował dzieło o muzyce gregoriańskiej.

Niechybnie w wolnej chwili, medytował aspekty flankującej go sfery i zasięgał informacji w duchu, dokądże to wszystko dąży...

Nie wiem czy znalazł odpowiedź, ale chwila zadumy dała efekt w postaci tego obrazu. Myślę, że warto zajrzeć  tutaj 

Wieszamy – salon pierwszy.

Prenumerata bloga.



środa, 12 października 2011

Nowy rozdział w blogowni, miał się pojawić już dawno, ale tak jakoś zeszło. Jesień dobra pora, żeby coś poczytać o tym i owym. Można nawet o malarstwie, albo innych sztukach.

Wszystkim, którzy wychodzą z założenia, że „na malarstwie to ja się nie znam” proponuje pozycję Krystyny Kibish - Ożarowskiej „O sztuce na wesoło”. Pozwala, co nieco się zapoznać, w przystępny sposób z humorem, z lekkością. Ta książka przekonuje, że sztuka nie gryzie, nie trzeba zdobywać tajemnej wiedzy, żeby się pozachwycać jakimś dziełem malowanym czy rzeźbionym. Wystarczy trochę poczytać i mieć oczy szeroko otwarte.

Fakt, że różne dzieła malarstwa, służyły różnym celom od ozdobnych po polityczne, nie znaczy to jednak, że dane dzieło nie jest dla kogoś, kto na przykład polityki nie znosi, nie zna się i gubi w meandrach.
Każdy może poflirtować z malarskim dziełem na swój autorski sposób, każdy może pozachwycać się albo powybrzydzać tak jak lubi.

Nie ma się, co bać muzealnych sal, ani kłaniać w pas przed bohomazami zmajstrowanymi przez powszechnie uznanych, za wielkich w tej dziedzinie.

Autorka z wdziękiem daje kilka wskazówek jak bez znawców tematu móc odczytywać obrazy i rzeźby, czyli na co my w zasadzie patrzymy.

                        

                           Krystyna Kibish - Ożarowska –
O sztuce na wesoło.
                                                     Prószyński i S-ka.

Dlaczego prawda jest naga? Skąd tej golizny tyle w sztuce? Jest także coś o pomnikach i obeliskach. Dowiemy się o portretach, spojrzeniu i malowaniu duszy... Treści sporo, mnogość nazwisk i tytułów. Do książki przydaje się net, bo wprawdzie jest ilustrowana, ale wszystkiego zamieścić się nie dało. Po prawdzie to i w necie nie wszystko udaje się znaleźć, żeby skorelować tekst z obrazkiem.
Bardzo fajna lektura, rozweseli długie jesienne wieczory, osobiście wole formy papierowe książek, ale kto poszpera w necie znajdzie też w formacie na kompa.

Książek nigdzie nie wieszamy, stawiamy na półce w naszej bibliotece, ale dopiero po przeczytaniu.

Na koniec dwa zdania z ksiązki na zachętę:
„Nagość w sztuce to konflikt między artystą i krawcem”.


„Serpentinata u mężczyzn służy do uwydatniania gwałtowności akcji, dynamizuje posąg z chłodnego marmuru. Może, dlatego często mówimy:
„aż mnie skręciło ze złości”

A co to ta serpentinata i jak to dalej było z nagością w sztuce, proszę sobie doczytać własnymi oczyma



czwartek, 06 października 2011

Przy takim malarstwie wypadałoby coś napisać o winie. Winie w sensie ciekłym, a nie przeskrobanym. Ale ten blog nie jest na ten temat tylko o malarstwie.
No to napisze, że malowane wino jest bardzo urokliwe, pięknie się mieni kolorami, przyciąga uwagę widza i zachwyca. Koniec. Kropka. Obrazek i enter.
Czy to jednak nie mało?

Pijcie wino! Pijcie wino!
Nie wierzycie, że to cud
Gdy strumienie wina płyną
Choć nie sadzi winnic lud.

To może o winie w malarstwie? Ale to temat na grubą książkę a nawet kilka tomów. Ja tylko tyle, że:
- najbardziej intrygujący motyw wina, jest ujęty na obrazie Pana da Vinci pod tytułem „Ostatnia wieczerza”, po prostu go tam brak wbrew zapisom biblijnym.   
- jedynym obrazem, który udało się sprzedać za życia Panu van Gogh jest "Czerwona winnica", obecnie wisząca w Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie.
- najczęściej malowanym winiarzem jest Pan Dionizos Bachus ;)




                    George Owen Wynne Apperley – Duch wina 1917-1918
                                              Własność prywatna.

Jeśli obraz się podoba to należy zapamiętać malarza bo bez niego nie moglibyśmy się zachwycać. Anglik związany z Granadą, zaczął od malowania pejzaży, potem postawił na portretowanie kobiet. Wyszło bardzo smacznie. W twórczości Apperley’a zdecydowanie wole namalowane kobiety niż namalowane pejzaże.
Obrazy malarza można podziwiać w wielu muzeach, czasami są wystawiane także w domach aukcyjnych.

Wróćmy jeszcze do powyższego malowidła, po prawej beczka, po lewej waza. Waza ze względu na scenę jest ciekawsza od beczki. Jakieś diable, pewnie pijane, z dzbanem w ręku goni, chyba kobietę. Na wazach greckich różne rzeczy się działy. Jest pogoń, jest akcja! Po środku siedzi duch, duchami ten blog, też się nie zajmuje. ;)

Wieszamy – jadalnia.

Prenumerata bloga.

blogi