Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
wtorek, 29 września 2009

Zerknijmy w stronę malarstwa współczesnego, stali bywalcy wiedzą, że nie specjalnie mnie porusza ale czasami trafiają się zestawienia barwne (i kompozycyjne) przykuwające uwagę mego oka. Tym razem wyprawa za ocean, do Ameryki gdzie oprócz niezliczonej liczby falsyfikatów starych mistrzów (ba ! czasami tak dobrych, że z powodzeniem robią za lepsze od oryginałów) podziwiać można spore ilości malarstwa współczesnego (a to coś małpa w zoo napaćka a Amerykanin kupi, a to powieszą do góry nogami i nikt się nie połapie*). Jakby nie patrzeć nie wszystko przecież jest skażone.


                                                       John Alexander – Parada 2006
                                                        
Museum of Fine Arts, Huston

Artysta urodził się w Teksasie i wychował wśród szybów naftowych, co miało duży wpływ na jego malarstwo. Od 1970r tworzy w Nowym Jorku, wystawiał w największych galeriach i muzeach, jego obrazy kupują m.in Mick Jagger, Sylvester Stallone, Robin Williams,... a wikipedia milczy. Parada” Johna Alexandra przypomina obrazy batalistyczne (tu można porównać), jest to wizja Ameryki po 11 września i huraganie Katrina.
Kogo widzimy w tym egzotycznym tłumie ? Są szkielety i klowny, urzędnicy i różni przebierańcy niczym z balów maskowych, jest Lenin i Hitler, kilka koronowanych głów, są świnie i goście w aureolach... niczym u H. Boscha. Podobnych kompozycji autor stworzył kilka. Całe to dziwne towarzystwo napiera tłumnie na widza, na szczęście zanim przeleje się z ram obrazu niknie w jakichś głębinach, uff jaka ulga.

Obraz w sam raz na powitanie odwiedzających nas... 

Wieszamy – Korytarz. Na przeciwko wejścia głównego.  

*W 1961 r. dzieło pt. „Le Bateau" Henri Matisse'a przez 47 dni wisiało na ścianie nowojorskiego Muzeum Sztuki Współczesnej do góry nogami. Obraz obejrzało ponad 100 tys. ludzi i nikt niczego nie zauważył. Bo wielka sztuka jest uniwersalna". Eliza Sarnacka-Mahoney -„Zbędnik inteligenta”

piątek, 18 września 2009

Teodor Axentowicz zasłynął jako autor perfekcyjnych kobiecych portretów, jego Rudowłosa, czy Wiosna zachwycają powszechnie. Już kiedyś pisałem o portretach, że odwzorowują wizerunek ale i duszę a najlepsze są te które zawierają jedno i drugie, oraz że pozwalały wielu malarzom przeżyć (tutaj). Portrety dzieci są zwykle ciekawsze niż portrety dorosłych bo dzieci zwykle lepiej wypadają „na scenie” czy „przed kamera”. Tym razem obraz wybitnego portrecisty, wielbiciela płci pięknej a płeć piękna w wieku nieletnim i w dodatku córka autora. To po prostu musiało wyjść pięknie, widać że tatuś przyłożył się do pracy ze wszystkich sił.   


                   
                 
Teodor Axentowicz – Córka Jadzia z niebieska szarfą 1908
                                             
Własność prywatna

Autor ma bogaty życiorys, malował również sceny rodzajowe, zajmował się plakatem, ilustrował czasopisma, współpracował przy Panoramie Racławickiej, udzielał się w wielu organizacjach, był rektorem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, założył szkołę malarstwa dla kobiet... 


Axentowicz na jednym z proszonych obiadów, nie zważając na obecność dam, zapalił ogromne cygaro.
- Jak pan śmie! Tu siedzą damy! – zawołał ktoś z obecnych. – Robisz pan chmury dymu!
- Tam gdzie są boskie aniołki – odpowiedział z galanterią artysta – muszą być i obłoki..


Wieszamy – pokój zabaw dziecięcych

blogi