Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
środa, 27 sierpnia 2008

Dawniej malarze nie mogli sobie pozwolić na namalowanie kobiety z gołym biustem i nazwanie tego Madonna z Wielkim Cycem albo na przykład Goła Baba z listem.

Jeśli już pokazywane były wdzięki to musiała to być postać biblijna albo wyciągnięta wprost z mitologii greckiej.

Holender Willem Drost tak właśnie postąpił, dorobił teorie do dzieła a dzieło wyszło pysznie. W dodatku żeby być jeszcze bardziej niewinny w swoich zamiarach niż się wydawał, marketingowo powołał się na Rembrandta, którego był uczniem, że to niby na podstawie i w ogóle. Malowidło nazwał Batszeba, imię to znaczy „córka pełności”, no i pasuje. Normalnej zwykłej kobiety z gołą piersią to by wtedy nie przełknęli ale żonę Dawida i matkę Salomona … aaa to już inna inszość.


                   
                                                  Willem Drost - Batszeba 1654
                                                               Luwr, Paryż.

Co widzimy ? Kobieta dostała list, pewnie nic dobrego w nim nie było, bo aż jej koszula opadła z ramion, ku naszej uciesze. Wstydzić się nie ma czego, że też takie okrąglutkie 

krągłości występowały wtedy w naturze, bo chyba z natury W. Drost malował (chociaż wiemy, że się powoływał)

O autorze wiemy niewiele, uczył się u Rembrandta, pracował z J. Vermeerem oraz J. C. Lothem. O swoje nie dbał, przez co wiele jego prac przypisanych zostało innym np. Rembrandtowi  

Panowie powyższy obraz docenić powinni szczególnie, jeśli sobie uświadomią że silikon  wtedy nie był znany…

Panie zwrócą uwagę na kolczyki, w perłach pozowały kobiety zanim Vermeer machnął swoja dziewczynę 


    

Obraz oryginalny do zobaczenia w największym muzeum świata, w każdą pierwszą niedziele miesiąca za gratis.

Wieszamy – w sypialni naprzeciw łóżka


poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Zawsze fajnie mieć na ścianie jakieś regionalia.  Wynalazłem taki skromny rysunek ołówkiem Zamku w Będzinie a właściwie jego ruin.  Ludwik de Laveaux machnął ten rysunek będąc pewnego razu w okolicy, pewnie na randce z hrabianką Iwoną Prośnieńską z Olkusza z która romansował a z romansów był znany. Przyjaciel Wyspiański pisał o nim "Ten rozhulaniec, pędziwiatr” i umieścił go w Weselu w postaci „Widma”.

                   
                                  Ludwik de Laveaux - Ruiny Będzina 1884-1886 
                                             Własnośc prywatna.

Zwraca uwagę bardzo efektowna sygnatura, w każdym razie mnie się podoba.

Malarskie dzieła
artysty, które znajdują się w Polsce są skatalogowane, gorzej z tymi które są we Francji, Anglii i USA, tam artysta w ogóle nie jest znany i mało kto wie, że był polakiem, pewnie ze względu na nazwisko.

Ponieważ nie ma informacji z muzeów, pewnie jego dzieła znajdują się w rękach prywatnych. W związku z powyższym rodzina Ludwika de Laveaux poszukuje wszelkich informacji, które posłużyłyby do skatalogowania dzieł malarza. Niniejszym wpisem przyłączam się do poszukiwań.

Szanowni czytający, wszelkie donosy proszę kierować na mój adres mailowy

Powyższy rysunek znajduje się w zbiorach prywatnych, ale jeśliby kiedyś chciał się pojawić na jakiejś aukcji kupujemy zdecydowanie, (o ile mamy kasę) szczególnie jeśli jesteśmy z Będzina lub okolic.

Do Ludwika de Laveaux jeszcze kiedyś wrócimy bo to co stworzył warte jest by zawiesić na ścianach bloga tego.

Wieszamy – w bibliotece naszej blogowej chałupy.

piątek, 08 sierpnia 2008

Imprezy na obrazach są tak częstym motywem jak Upadle Madonny.

Taki obraz zawsze się przydaje w domu, można sobie golnąć nie patrząc w
lustro albo nawiązać do tematu, jak impreza nie może się rozkręcić.
W tym przypadku musieli podać coś dobrego do
wyżerki bo tłok przy stole duży, a i tak zakąska nie wszystkim pomogła, niektórym się przelało (gość z lewej w niebieskim kapeluszu)

Jordaens Jacob, trzeci z wielkich malarstwa flamandzkiego (po Rubensie i Van Dycku) namalował temat kilka razy w różnych opcjach, widać lubił takie sceny a ich realność nasuwa myśl, że pewnie i sam uczestniczył.


                                             Jacob Jordaens - Święto fasolowe 1659
                                              Kunsthistorisches Museum w Wiedniu


Grubas po prawej widać sponsorował, to od razu go docenili koroną. Mistrz zmieścił w kadrze psa, kota i goły cycek a także Obłapiacza molestującego jakieś Pulchne Lico. Jak to na imprezie.

Mam tylko nadzieję, że dziecko pije wodę, chociaż kto wie…

Dociekliwi mogą pokombinować gdzie stoją te dwie postacie, które odbijają się w lustrze, bo to chyba lustro miało być.

Oryginał do obejrzenia w Wiedniu, w Kunsthistorisches Museum

Wieszamy – pokoju gdzie zawsze robimy imprezy.

blogi