Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
sobota, 21 czerwca 2014

Goła baba na murowanej studni, chyba na dziedzińcu klasztoru, gdy dwóch mnichów chce zaczerpnąć trochę wody. Ależ rozpusta, degrengolada i zakłamanie.

Czyżby? Doprawdy? Czy do Prawdy? Przejrzyj się w lustrze Prawdy i powiedz kogo widzisz?! Powiedziała naga kobieta do mnicha z wiadrami.
A co było potem? Któż to wie, może nawet rozwiązali zakon, choć prędzej wepchnęli Prawdę z powrotem na dno studni. Bo ta naga, to alegoria, Prawda. A jak wiadomo Prawda na dnie studni leży. Tu nie leży, tu wyszła. Naga, jak na Prawdę przystało. Ukazała się mnichom co zamknięci w murach klasztornych usilnie jej poszukują.
Pokazała swoje czyste lustro z którego bije blask, coś jak oświecenie w średniowieczu. A nie oświeconym tylko gołe baby w głowie.


 
Charles West Cope – Duch studni
Własność nieustalona



Po kolei. Prawda. Wszystko na miejscu niczego sobie.
Studnia. Porządna murowana, z malunkiem świętego, chyba Floriana ale pewności nie ma. Mnisi. Po kubrakach patrząc to chyba kapucyni, ale pewności także nie mam.
Mury. Chyba klasztorne, grube, porządne, żeby nikt nie uciekł.
Zakon. Nieznany. Miasto. Nieznane.
Artysta. Charles West Cope. Anglik. Wykonał freski w Izbie Lordów  




wtorek, 10 czerwca 2014


Jedni kolekcjonują obrazy, inni rzeźby. Na tym blogu rzeźb nie było. Jeszcze. Może kiedyś.

Na razie obraz z rzeźbami, kiedyś należącymi do niejakiego Charlesa Towneley’a. Swoista dokumentacja, w czasach kiedy nie znano fotografii. Kolekcja jest prawdziwa i dzisiaj w większości do zobaczenia w The British Museum. Kolekcjoner nie interesuje mnie ani krzty. Bogaty był to sobie kolekcjonował, bo kto bogatemu zabroni. Autor obrazu interesuje mnie bardziej. Ale najbardziej interesują mnie te rzeźby, które tu widać. Po kolei.

Autor. Niemiec o czeskich korzeniach. Związał się z Anglią, skąd podróżował do Włoch, Austrii, Indii. Podobno w czasie powrotu z Indii, statek rozbił się na Andamanach a ocaleni rozbitkowie organizowali loterię, w której przegrany robił za posiłek. Smacznego.
Przy sztaludze zajmował się portretami rodzinnymi, i scenkami rodzajowymi.

Johann Zoffany – Charles Towneley w jego galerii rzeźby 1782
Art Gallery and Museum, Burnley.

Rzeźby. W British Museum można zobaczyć większość z namalowanych tutaj rzeźb. Jest Sfinks z Lanuvium. Jest popiersie Clyti, są tacy którzy twierdzą, że to falsyfikat z XVIII w.
Jest Dyskobol oraz marmurowa waza z ok. II w. Można podziwiać Townley Wenus, oraz rzeźbę Satyr i Nimfa, o ile gdzieś nie wyjechała na gościnne występy bo w rozjazdach non stop.
Jest jeszcze kilka innych rzeźb oraz płaskorzeźb z tego obrazu. W British Museum nie ma tylko tego obrazu, ten wisi w Towneley Hall w miejscowości Burnley gdzie znajduje się Art Gallery & Museum Burnley. 
Kto był, kto widział?

Kilka linków do tego co powyżej, które się nie zmieściły w tekście:
Afrodyta
Gra w kości
Odys
płaskorzeźba

Podrasowana wersja kolorystyczna
– chyba jednak nieprawdziwa bo:
tak wyglada na zdjęciu w necie.
 

 

Lokowanie produktu:
Czytasz ?! Kometujesz ?! A czy link do tego bloga jest już u Ciebie ?!
Zalinkuj bloga, poinformuj redakcję mailem lub w komentarzach ;) Redakcja nie jest w stanie wszystkiego wyłapać osobiście. Poinformowana na pewno się odwdzięczy. Zapraszam do czytania i komentowania. Przepraszam za niedogodności i życzę miłego dnia
. 

niedziela, 01 czerwca 2014


Coś nowszego. Sztuka nowoczesna. Może tak, może nie. W każdym razie bardzo fajna zabawa pędzlem, ze sztuką. Pomysł nie jest nowy i wcale nie rzadki, ale trudno trafić na coś więcej niż domalowywanie wąsów Mona Lisie. Niestety wielu malarzy poza tym, że potrafi namalować coś, cokolwiek, to nie za bardzo potrafi spożytkować swój talent i w sumie to mam wrażenie, że jedynym ich pomysłem jest brak pomysłu. Sami też nie bardzo wiedzą po co to robią. A Mark Lang miał pomysł i bardzo fajnie go zrealizował w kilku obrazach. Wybrałem tę właśnie dziewczynę, która zeszła z płótna i przechadza się po Luwrze. Tak, można w Luwrze otworzyć usta ze zdziwienia. Stworzona przez Eugene Delacroix w 1824, być może, że zgubiła własne ramy. Mam nadzieję, że jej, Sardanapal (1827) nie wciągnie na swój stos. 


                       Mark Lang – Descendant 2007

                                Własność nieustalona

Mark Lang, tworzy i wystawia głównie w Kanadzie. Jego malarstwo to odniesienie do sztuki dawnej. Obrazami pokazuje czym może być malarstwo. Z lekkością i w dowcipny sposób, pokazuje sztukę jako dramat, jako komentarz społeczny, jako żart. Jest chwalony a obrazy się podobają.
Na jego stronie internetowej jest pewna ciekawostka. Kilka firm, które posiadają kolekcje malarstwa Marka Langa (tak to rozumiem), chociaż nie jest podane jakie to obrazy. Kto kupuje takie obrazy? Bez złudzeń. Biednych nie ma. Jest m.in. branża odzieżowa, stalowa, pogrzebowa, czy zarządzająca nieruchomościami a każdej bliżej do korporacyjnego molocha niż rodzinnej firmy. Ciekawscy sprawdzą sobie sami.  

Mark Lang, informacje.

 

blogi