Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
środa, 23 kwietnia 2014

 

Feeria barw, natłok postaci, wiele opowieści zamkniętych w obrazy. I o co w tym wszystkim chodzi, kto to połapie?
Sufitowa opowieść Michała Anioła, przetłumaczona z języka obrazów na język powszechnie dziś znany. Autorzy nie omówili całej kaplicy, ale zwrócili uwagę na kilka ważnych kadrów. Wszystkie teorie osadzone na wydarzeniach historycznych i życiorysie Michała Anioła.
Czy ten Anioł miał anielski charakter? Dlaczego postaci kobiet wyglądają jak napakowani młodzieńcy? W czyich barwach paradują grzesznicy? Po co wężowi ręce i dlaczego Ewa nie ma jabłka a Arka Noego to nie statek a kwadratowe pudło? No i przede wszystkim, dlaczego rzeźbiarz musiał malować taki wielki sufit.
Wszystko w tej pozycji do przeczytania i pooglądania.

 

                                                
             Benjamin Blech, Roy Doliner – Tajemnice Kaplicy Sykstyńskiej.    
                        Utajone przesłanie Michała Anioła w sercu Watykanu.
                                               Dom Wydawniczy Rebis.

Niby ma to być pozycja o tajemnicach Sykstyny, ale autorom nie sposób było nie opisać innych dokonań Michała Anioła, na przykład jak podpisał Pietę, dlaczego Dawid ma zeza? Można także zapoznać się z teorią, gdzie to, Sandro Botticelli namalował płuca w obrazie Primavera. Co znaczą dziwne ozdobniki Michała Anioła na Porta Pia w Rzymie.
Nic tak nie pociąga jak tajemnica, tej jest sporo i w dalszym ciągu nie cała została poznana.

Fajna pozycja, szczególnie jak w planie jest zwiedzanie, ale także dla tych, co się nie wybierają do Rzymu, a nawet dla tych, co się nie interesują ani rzeźbą, ani malarstwem. Poza tym tajemnicze kwestie kabalistyczne, o których nie zawsze się mówi.

Miłej lektury.

sobota, 12 kwietnia 2014


Drzemka. Krótki sen.
Sjesta. Półsen. Kimanie. Niby się śpi, ale nie do końca.
Podobno pomaga i regeneruje. Ale, kto urządza drzemki pod pierzyną. Samo słowo pierzyna kojarzy mi się z mrozem i metrowymi zaspami. Jak już się wchodzi pod pierzynę to nie na drzemkę. Poza tym tak mi się wydaje, że tendencję do ucinania drzemek ma jednak męska cześć społeczeństwa. W fotelu, przed telewizorem, ewentualnie pod kocem, kto by się tam pakował na drzemkę pod pierzynę.

Coś artysta chciał nam powiedzieć, ale tak nie do końca chyba. Sugeruje z taką pewna nieśmiałością... Co go skłoniło do namalowania takiego dzieła?
Sam to wymyślił, czy może na prośbę modelki. Nie ma pewności, co to za dama, ale jest sugestia, że może to być żona malarza.

A do takiej pierzyny, to pierza trochę się trzeba nadrzeć. Ileż to gęsi trzeba oskubać?

                Johann Baptist Reiter – Schlummernde Frau 1849
                                        Belvedere, Wiedeń.


Pan Reiter był Austriakiem, portrecistą. Jego portrety nie są jednak nudnymi popiersiami, to raczej studium charakteru danej osoby. Bardzo oryginalne są portrety dzieci. Mimo, że malarz uznany, jego sława nie wyszła poza Austrię i dopiero teraz jest odkrywany. Większość jego dzieł znajduje się w muzeach i kolekcjach prywatnych w Austrii. Zebrano je w zeszłym roku w Linzu, z okazji dwusetnej rocznicy urodzin i zrobiono wystawę w dwóch muzeach, można o tym w necie poczytać.

A może ta pierzyna wcale nie jest z gęsiego puchu tylko kaczego albo kurzego, hmmm.?!

 

wtorek, 01 kwietnia 2014


Na obrazy, na których są inne obrazy zawsze lubię popatrzeć. Czasami to wnętrza muzeum, czasami pracownie artystów.
Tym razem galeria, czyli taki sklep ze sztuką malowaną. Wnętrze jak najbardziej autentyczne, obrazy na ścianach też, bo i ludzie na obrazie są autentyczni. Prawie reporterska relacja.

Wnętrze to galeria niejakiego Jana Gildemeester’a, facet był znanym kolekcjonerem. Galeria powstała w jego domu, w Amsterdamie w roku 1792. Kolekcja obejmowała ponad 300 prac. Po śmierci kolekcjonera obrazy zostały zlicytowane, a niektóre dziś są w Rijksmuseum. W zbiorach były obrazy m.in. Steena, Rubensa, Rembrandta.

Kasę na kolekcję pozyskiwał z inwestowania w wielorybnictwo.

                 Adriaan de Lilie – The Art. Gallery of Jan Gildemeester 1794/75
                                   Rijksmuseum, Amsterdam.


Malarz Adriaan de Lilie, zajmował się gobelinami, kopiował dawnych mistrzów, malował portrety a także uczył.
Namalował siebie, również na tym obrazie, to ten klęczący. Właściciel galerii J. Gildemeester rozmawia z gościem w okularach w centrum obrazu, inni też zostali rozpoznani ale ich nazwiska raczej nic nikomu tutaj nie powiedzą, to przyjaciele właściciela galerii.

Na ścianach podobno wiszą obrazy Jacoba de Wit, a ten oglądany z drabiny to ponoć Rubensa. Podobno i ponoć, bo ja niczego nie ustaliłem. No i tyle.
Zwracam tylko uwagę, że wszystkie prezentowane obrazy są w złoconych ramach.


blogi