Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
niedziela, 17 kwietnia 2011

Widzieliście kiedyś nimfę? Takie młode, śliczne stworzenie jakby jeszcze nie kobieta, ale już nie dziecko. Po prostu bogini. A rusałkę, widzieliście? To taki słowiański odpowiednik nimfy, tylko te nasze bardziej krwiożercze były. Może, chociaż ktoś coś słyszał o nimfach i rusałkach?
No dobra, a Lolitę czytaliście? Film, też był niezły.

Kto nie czytał, nie widział i w ogóle nic w temacie to ma trochę do nadrobienia. Nadrabianie (Vladimir Nabokov – Lolita) to będzie sama przyjemność.

Na zachętę nimfa wodna, taka od wicia wianków i rzucania ich na falującą wodę. Trochę w zimnym odcieniu, te szuwary gęste, ta toń wody zimnej, granatowej, za to na twarzy jawi się ciepło, płonące rumieńcem. Działo się czy będzie się działo?



                                   Herbert James Draper – Nimfa wodna.
                                                 Własność prywatna

Autor był anglikiem, malarsko wykształconym we Francji, czy to widać?
Jak to bywa z malarzami najpierw wystawiał regularnie, potem o nim zapomniano, dziś znów jest odkrywany. Ot, trendy mody jak na giełdzie, raz w dół raz w górę. No to nimfa niech sobie siedzi nad wodą a my patrzmy bezpiecznie z brzegu, może się pojawią koleżanki.

Wieszamy – pokój z bujanym fotelem


Prenumerata bloga.


blogi