Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
czwartek, 29 kwietnia 2010

Są malarze, którzy nie dosyć, że potrafią malować to jeszcze mają pomysł, co. Cornelius Gijsbrechts (nie pytajcie mnie jak to się wymawia) był takim właśnie artystą.
Malował coś, co nazywa się z obca trompe l'oeil i jest takim malarstwem czary-mary, by oszukać spojrzenie. Maluje się płaską powierzchnie tak by robiła za trójwymiarowy obraz, dzisiaj już nie z obrazami a odbiornikami tivi tak kombinują.

Sam autor także jest tajemniczy, pojawia się znienacka i równie tajemniczo znika z kart historii. Działa w Antwerpii, miastach niemieckich, na dworze króla Danii, na koniec zamieszkuje we Wrocławiu. Ani data urodzin, ani śmierci nie są znane.


                    
                                     Cornelius Gijsbrechts – Trompe l’oeil
                                     
Museum voor Schone Kunsten, Gent

Ten obraz może nie jest najlepszym obrazem Gijsbrechtsa, ale kojarzy mi się z korkowa tablicą pełna żółtych karteczek. Tak to wyglądało, kiedy ich nie było. Jak widać postęp postępem a kartki i karteczki nadal wiernie służą i za nic sobie maja elektroniczne przypominacze, laptopowe notatniki, pamiętliwe komórki itp. Wszak papier jest papier!
Swoje obrazy autor traktował z poczuciem humoru, na niektórych zamieszczał w subtelny sposób swój autoportret. Jeden z obrazów artysty możemy zobaczyć na Zamku Królewskim w Warszawie, (na obrazi mini autoportret).
Takie malarstwo ze względu na tematykę świetnie się będzie prezentowało w jakimś urzędowym gabinecie.

Wieszamy – gabinet na kameralne audiencje i „stojadła” z wojaży

czwartek, 15 kwietnia 2010

Obrazy z obrazami czyli co autor miała na myśli, nie, nie... jakie to obrazy autor namalował ? Prostsze niby.
Najprościej rozpoznać miejsce, kto był w Luwrze ten powinien zapamiętać ten sufit. Obrazy można zdjąć ze ściany i przewiesić, sufit  i jego zdobienia raczej pozostają.

W tej sali tak było kiedyś, obraz powstał w 1861 roku. Sufit sufitem, obrazy obrazami, proszę zerknąć na ludzi. Dzisiaj zwiedzający już tak malowniczo nie wyglądają. Ach te suknie, te szapoklaki, te fraki...



                     Castiglione Giuseppe – Widok Grand Salon Carre w Luwrze 1861
                                                               
Luwr, Paryż.


Ten historyczny zapis pozostawił Giuseppe Castiglione, Włoch który wyjechał do Paryża gdzie studiował malarstwo i wystawiał swoje prace, za niektóre otrzymał medale i odznaczenia. Co znaczy, że malować umiał.

Na tym obrazie Grand Salon Carre w Luwrze a w nim... no właśnie co ? Zagadka nie powinna być trudna, w tej sali wystawiano malarstwo włoskie i francuskie, to już wiele upraszcza, w dodatku wiszących obrazów należało by szukać w Luwrze. Drugie uproszczenie, co wiec widzimy ? Wysiliłem wzrok i skupiłem uwagę... i wydaje się, że
- największy obraz z lewej, bardzo słabo widoczny to - Paolo Veronese, Wesele w Kanie, obecnie wisi na przeciwko Mona Lisy.

- największy obraz po prawej to także – Paolo Veronese, Uczta w domu Szymona Faryzeusza, obecnie można podziwiać w Musee National du Chateau, Wersal.

- z prawej pierwszy obraz od ramy – Bernardino Luini, Salome odbiera głowę Jana Chrzciciela

- z prawej, na dole pierwszy od lewej framugi - Andrea Solario, Madonna z zieloną poduszką, zwany także Madonna Karmiąca

- z prawej, na dole jako trzeci od drzwi - Rafael Santi, Madonna z niebieskim diademem

- z prawej w tym samym rzędzie na dole, jako czwarty – Tycjan, Kobieta z lustrem

- z prawej, w rzędzie powyżej  pierwszy portret od drzwi - Agnolo di Cosimo di Mariano Tori zwany Bronzino, Portret człowieka z gospodarstwa ze statuą

- z prawej, w rzędzie powyżej obraz środkowy, dwie postaci zwrócone twarzami do siebie to - Sebastiano del Piombo, Wizytacja

- na wprost , nad drzwiami obraz z charakterystycznymi łukami ram to - Fra Filippo Lippi, Madonna z Dzieciątkiem, aniołami, św Fedianem i  św Augustynem

- na wprost największy obraz to - Jean Jouvenet, Zdjęcie z krzyża

10 obrazów rozpoznanych, reszta pozostaje do rozpoznania. Oczywiście na tym blogu, bo fachowcy mieli aż nadto czasu żeby przejść się po salach Luwru i odhaczyć resztę. Nie mam możliwości przejścia po salach i nie zapowiada się żebym miał. Niemniej obrazy z Luwru podobne jak ten jeszcze będą kiedyś na blogu.

A może szanowni czytelnicy podpowiedzą. Całkiem niezła rozrywka, prawie jak poszukiwanie skarbów.
Z innej beczki – kiedyś to upychali te arcydzieła niczym warzywa na straganie... i jak tu chłonąć sztukę w takich warunkach.

Zdjęcie obrazu z Luwru dla zainteresowanych tropieniem.

Wieszamy – Galeria obrazów wieloobrazowych

blogi