Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
czwartek, 24 marca 2011

Wiosnę czuć w powietrzu, choć poranki mroźne.
Mgła, zawiesina wodna, równie malownicza, co denerwująca, nie dosyć, że przesłania widok to jeszcze oplata wilgocią. Często pokazuje się w horrorach czy innych filmach grozy. Czy mgłę można jednak polubić? I, za co ewentualnie?

Prosta kompozycja obrazu, w pierwszym planie pozimowe trawy, niewielki strumyk i kilka drzew a w drugim mgła. Zajęła w stu procentach drugi plan, wprawdzie coś tam się jeszcze przebija w zarysie, ale może być tylko mgielnym złudzeniem. Proste w ujęciu, dobrze to wszystko wygląda, moją uwagę przyciągnęło.

           
                Stanisław Witkiewicz – Mgła wiosenna 1893
                          Muzeum Narodowe w Krakowie


Autor, ojciec Witkacego był pisarzem, architektem, malarzem, krytykiem, po prostu miał talent do sztuki. Jako 12-latek był kurierem w powstaniu styczniowym. Stanowił jedną z pierwszych agencji reklamowych Zakopanego. Stworzył styl zakopiański, zaprojektował m.in. Kaplicę w Jaszczurówce. Wszystko to może się podobać, albo nie, jednakże nie sposób odmówić Stanisławowi Witkiewiczowi ogromnego talentu. Ogrom jest na prawdę duży, kto go nie zna (ogromu artysty, nie samego artysty) znajdzie w internecie sporo do poczytania, warto.

Dzisiejsza notka dosyć krótka, może następna będzie niosła więcej treści. A kiedy się pojawi? Któż to wie, gdy opadnie mgła pewnie się wyłoni niespodziewanie zaskakując także autora.

Mgła już raz się pojawiła na tym blogu, wraz z łosiem, ale jakże inaczej się prezentowała, o tu.

Wieszamy – biblioteka prywatna

Prenumerata bloga.

środa, 02 marca 2011

Było już śniadanie P. Claesza i figa z bułą Melendeza, warto znów coś przekąsić. Wiśnie czy czereśnie? Biorąc pod uwagę, że czereśnia to też wiśnia tylko trochę wyrośnięta wybierzmy wiśnie. Kto nie lubi postrzelać z pestek może skosztować truskawek. Z tym, że to są poziomki, bo truskawek wtedy nie było. Dwa gatunki poziomek, jeden zwany chilijską drugi wirginijską  posadzono obok siebie a te dokonały krzyżowego zapylenia i voilà.

A wszystko działo się w roku 1712 podobno.

Dla koneserów są oliwki, wino i woda. Oliwki uprawiano już 3500 lat p.n.e., a gałązka symbolizowała pokój na długo przed białym gołąbkiem obsrywającym wszystko. Wino natomiast sadzono na długo przed uprawami oliwek, najstarsza winnica świata liczy ok. 6 tys. lat. Kto by tam sadził oliwki na trzeźwo, jak taki upał, że pić się chce. Woda jest niegazowaną. Gazowana powstała, zdaje się, nieco później niż truskawki.  

Owoce na porcelanie, a porcelana jest oczywiście z Chin. Chińczycy robili ja w VII w. W Europie odkrycia, jak się to robi dokonano mniej więcej 10 wieków później (sic!)

Niby taki niepozorny obraz a ileż tu historii cywilizacji.


                           Osias Beert – Martwa natura z wiśniami i poziomkami 1608
                                               Staatliche Museen, Berlin.


Osias Beert flamandzki malarz martwych natur. Nie wiadomo ile ich namalował, bo mało obrazów jest sygnowanych, sporo natomiast przypisywanych. Oprócz malowania handlował korkiem. Ciekawe, co przynosiło większy dochód.

Nie jest to może porywające malarstwo, ale rzetelne czyli bardziej rzemiosło niż sztuka.

Dwie ciekawostki z okolicy.
Najgrubsza czereśnia w Polsce (na terenie Lasów Państwowych) rośnie w Myscowej i ma 356 cm obwodu i 22 metry wysokości.

Pierwszą polską manufakturę porcelany założył Józefowi Klemensowi Czartoryskiemu. Fabryczka powstała w malutkim miasteczku Korzec na Wołyniu. Pierwsze wyroby wyprodukowano w roku 1784.

Wieszamy – salon trzeci

Prenumerata bloga.

 

blogi