Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
wtorek, 22 grudnia 2009

Klasyka zawsze jest piękna. Style i różne prądy się zmieniają, jedne teorie wypychają inne teorie a klasyk trwa jak porządny fundament. Artyści różnie widzieli kobietę i różnie ją przedstawiali. Lubię tą klasyczna elegancje. Nie nachalny negliż podkreślający rysy twarzy i te duże oczy. Ciekawe czy malarz wzorował się na osobie z krwi i kości czy antycznych pomnikach różnych Venus i podobnych.


                         
                               Carlo Maria Mariani – Głowa w chmurach 2004
                                 Hackett - Freedman Gallery, San Francisco
*

Carlo Maria Mariani włoski malarz od pewnego czasu tworzący w Nowym Jorku jest twórcą tej eleganckiej Pani. Fachowcy określają twórczość malarza jako konceptualizm ale etykiety zostawmy, bo żadna etykieta nie wpłynie na fakt czy na obraz patrzy się z przyjemnością czy obojętnością.
A głowa w chmurach ? No cóż, obraz powinien mieć tytuł i ta głowa mu go daje, ponadto jak się patrzy na chmury często ich kształty układają się w różne twarze i głowy. Całkiem nie przeszkadzający i nie rozpraszający uwagi detal z drugiego planu. Może właśnie z takiej chmury malarz malował ten obraz. Podobne a nawet te same twarze można pooglądać na stronie autora. Jedne prace mogą się podobać bardzie inne mniej.
A patrząc na obraz powyżej zastanawiam się – ile ona może mieć lat ?

Wieszamy – Salon czwarty.   

* Galeria 01 maja 2009r., zaprzestała publicznej działalności. Jej strona internetowa nadal nie działa. 

sobota, 12 grudnia 2009

Wokół powszechne ocieplenie oraz szczyty, kongresy, zjazdy i odczyty klimatyczne. Widoki i widoczki, obrazujące cztery pory roku w jakimś miejscu, występują i w malarstwie, i fotografii chociaż coraz trudniej je zaobserwować w naturze. Tu i teraz w malarstwie zima trzyma.
Wprawdzie za zimą niespecjalnie przepadam, ale z punktu widzenia domowego fotela, ciepłych kapci i grzanego wina trudno nie uznać jej za malowniczą.

Rzeka wprawdzie nie zamarzła, ale śniegu sporo i prawie słychać jak chrzęści pod nogami w swoim specyficznym śniegowym tonie. No i w nocy tak jasno się robi, jak w dzień. A na śniegu można znaleźć tropy...


                                               Julian Fałat – Krajobraz zimowy z rzeką 1907
                                                        
Muzeum Narodowe w Warszawie


O autorze Julianie Fałacie znajdą czytelnicy sporo w necie. Ja polecam do poczytania jego Pamiętniki. Lekka, łatwa lektura i bardzo ciekawa. Autor swoim bogatym życiorysem mógłby obdzielić nie jednego.
Syn wiejskiego organisty, wiecznie uciekający ze szkoły, co nie przeszkodziło mu zostać dyrektorem krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych po J. Matejce, przekształcić ja w Akademię, utworzyć katedrę pejzażu którą powierzył Stanisławskiemu, wymienić kadry powierzając profesury modernistom.
Nie stać go było na farby olejne, malował wiec akwarelami i stał się szybko najwybitniejszym przedstawicielstwem tego malarstwa.
Utrzymywać musiał się z malarstwa, chociaż próbował z powodzeniem sił w architekturze jako kreślarz pracując w biurze architektonicznym w Odessie i przy budowie kolei w Szwajcarii.
Ciekawy świata wiele podróżował po Europie a nawet odbył podróż dookoła świata.
Mimo iż nie miał pochodzenia zyskał uznanie w tak zwanych sferach wyższych, malował u Radziwiłłów oraz jako nadworny malarz u księcia Wilhelma II w Berlinie, tu przez lat 10.
Wybitny akwarelista ale z powodzeniem stworzył zimowy pejzaż w panoramie Bitwy pod Berezyną...
To tylko niewielka część bogatego życiorysu.


W tym roku przypada 80 rocznica śmierci malarza, z tej okazji wśród różnych wystaw można jeszcze zobaczyć wystawę w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli.

Ewentualnie odwiedzić oddział Muzeum w Bielsku – Białej, Fałatówkę w Bystrej.


Julian Fałat idąc w gronie myśliwych przez las nagle zdjął z ramienia strzelbę, wycelował i zastrzelił młodą kuropatwę.
- To druga! – zawołał
- A gdzie pierwsza? – zapytał jeden z towarzyszy?
- Pierwsza na razie jeszcze żyje...

Wieszamy – Salon pierwszy.   

blogi