Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
czwartek, 25 listopada 2010

Kobieta z wężem bynajmniej nie w kieszeni. Najsłynniejsza kobietą z wężem jest Ewa z Raju, stała sobie pod jabłonką a tu coś zasyczało nad uchem, do dzisiaj nie wyjaśniono czy to była żmija czy zaskroniec. W każdym razie źle się skończyło.

Powszechnie zasłynęła także niejaka Kleopatra z zawodu cesarzowa Egiptu. Tym razem wąż został użyty w perfidny sposób do samobójstwa. Niby nie jego wina, ale medialnie wyrobił sobie złą opinię.

Cóż wiec tak ciągnie kobiety do węża? Ot zagadka cywilizacyjna, może ktoś zna rozwiązanie.
Wszystkim wiadomo także o zaklinaczach węży, których pełno w Indiach. Węże zaklinają także kobiety. Skąd się biorą te zaklinaczki? Po prostu ze szkoły, biedny wąż jak go taka zaklinaczka  dorwie. 
A jak urośnie to na pewno nie nosi go w kieszeni.


                         

                    Paul Desire Trouillebert –
The Snake Charmer przed 1882
                                                 Własność prywatna


Paul Desire Trouillebert autor tego obrazu malował raczej pejzaże, z których jest znany, a także portrety. Ten obraz jest wyrazem zainteresowania orientem, modnym w tamtym okresie. Kobieta, wąż, tło, skromne detale. Prosta kompozycja, elegancko ujęta, miłe dla oka. Zmysłowy wdzięk kobiety na tle surowego ceglanego muru, naga niewinność kontra drapieżna natura.
Obraz kilka lat temu był przedmiotem aukcji w Christie’s i można go było nabyć za ok. 80 tys. dol., nie podano w ramie czy bez.

Wieszamy – salon czwarty.

Prenumerata bloga.



piątek, 19 listopada 2010

Polska jak żaden kraj w świecie kiedyś szlachtą stała, a szlachta w pałacach mieszkała. Wydawać by się mogło, że co, jak co, ale szlacheckich dworków i pałaców powinno być wzdłuż i w szerz, co niemiara.
Niestety historyczne dzieje przetoczyły się przez szlacheckie obejścia i nie zważając na nic, pozostawiały po sobie ruiny i zgliszcza. To, co przetrwało objęli troską proletariusze, co to łączyli siły by wymazać z krajobrazu pozostałości.


Tu i ówdzie jednak udało się szlacheckim dworkom przetrwać, a niektóre nawet podniosły się z ruiny.

Jedno z takich miejsc, które przetrwało znajduje się w Sieniawie



                                    Juliusz Kossak –
Pałac Czartoryskich w Sieniawie 1873
                                                        Zbiory Czartoryskich, Kraków

Powszechnie utarło się, że jak się ktoś nazywa Kossak to maluje konie i tylko konie, co jest niesprawiedliwe, przecież na ich obrazach są także ludzie i psy, lasy i równiny, gra świateł i detale. Nooo samo się to nie namalowało.

Co do Kossaków to linia najważniejszych brzmi J-W-J. Juliusz protoplasta, Wojciech od panoram, Jerzy od falsyfikatów. Ponadto reszta linii męskiej, jeśli malowała była mniej utalentowana a linia żeńska zajmowała się pisaniem poezji i prozy. Państwo sobie to sami znajdą i poczytają jak kogoś interesuje. O Kossakach literatury sporo. 

A jeśli spojrzeć na obraz to wprawdzie konia nie widać, ale za to jakież urocze osiołki się prezentują. Czy jakaś stadnina w Polsce hoduje jeszcze osły?

Wieszamy – pokój z bujanym fotelem.

Prenumerata bloga.

sobota, 06 listopada 2010

Mysz pałaszująca orzechy w cieniu dogasającej świecy to już nie częsty widok. Z miejskich spiżarni i kuchni myszy zostały wyparte przez czerwone mrówki albo karaluchy. Nawet w wiejskich gospodarstwach im nie łatwo, jak uda się przechytrzyć kota to trafi się na trującą chemię, a w ostateczności na różne hermetyczne pojemniki.

No chyba, że się jest mysza z domowego terrarium, to się nie trzeba martwić, ludzie sami jedzenie podsuną.


Oprócz myszy warty uwagi jest świecznik, takiego to już ze świecą szukać. Sama świeca też z tych naturalnie kopcących i kapiących. Robią jeszcze takie, czy już tylko są te nie kapiące, nie kopcące, za to woniejące przyjemna chemią, że aż potem łeb boli?.


               Willem van Aelst –
Martwa natura z myszą i świecznikiem 1647
                                                             Własność Prywatna


Willem van Aelst był mistrzem w malowaniu martwych natur. Do tego stopnia, że za życia zyskał uznanie i stał się majętny, co u malarzy tamtych czasów częste nie było. Niekiedy swoje obrazy podpisywał z włoska Gullielmo.

Swoimi martwymi naturami, zwykle były to bogate kompozycje kwietne ewentualnie martwy drób w dekoracji, robiący za tematykę myśliwską, malarz wywarł duży wpływ na późniejszych specjalistów takiego malarstwa. Obrazy Aelsta wiszą w wielu muzeach Europy i Ameryki, Polskę jakoś ominęły. Ze wszystkich dzieł malarza, które widziałem, ta kompozycja bez przepychu podoba mi się najbardziej.

Wieszamy – salon pierwszy.


blogi