Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
środa, 18 listopada 2009

Średniowieczna sztuka przepełniona jest śmiercią w różnych postaciach i okolicznościach, ale nie ma co się dziwić. Ospa, dżuma, trąd i inne paskudztwa przetrzebiały państwa europejskie w tym okresie wzdłuż i wszerz. Dzisiejsza grypa (a wcześniej aids, sars, wściekłe krowy, owce, ptasia grypa...) to tylko czarna panikarska propaganda wobec wydarzeń wieków minionych, ileż to razy straszono zagładą ludzkości.
Sztuka na strachy jest odporna a często sama straszy ale wdzięcznie. Pocałunek śmierci. Tym razem śmierć bez tradycyjnego narzędzia kosy, nie zakapturzona, za to jakaś taka wyleniała na głowie. Jak całuje lepiej się nie dowiadywać.


                            
                       Hans Grien Baldung – Śmierć i dziewczyna 1518-1520
                                              
Kunstmuseum, Bazylea

Śmierć jak i kobieta są autorstwa niemieckiego malarza Hansa Baldunga. Był uczniem A. Durera i pozostawał pod jego wpływem, podobno interesował się czarownicami, które rysował w erotycznych pozach, lubił malować takie klimaty. W sumie niezłe znalazł alibi, żadna cenzura nie mogła się doczepić, malował ku przestrodze, wiadomo ! A oczywistą oczywistością jest, że czarownice, orgie z diabłami urządzają. Żeby nie było, malował także obrazy ołtarzowe np. do katedry we Fryburgu. Jedno z jego najważniejszych dzieł, które można podziwiać w katedrze do dzisiaj.
Po wystąpieniu M. Lutra popierał reformację.

Śmierć tutaj już się przewijała i pewnie zagości jeszcze nie raz. Podobna kompozycja postaci także już była, chociaż w nieco lepszych klimatach utrzymana.

Wieszamy – Korytarz. Tuż przy wejściu do lochów.   

piątek, 06 listopada 2009

 

Jaki piękny ten bałagan ! Można by rzec patrząc na obrazy Jana Steena. Autor wzbogacił przez swoje malarstwo słownik holenderskich powiedzeń, „domostwo Jana Steena” stało się synonimem bałaganu.
Malarz jest ciekawą postacią, prowadził browar po ojcu, potem oberże, żadna działalność nie przyniosła mu majątku. Namalował około 800 obrazów z czego ok. 350 przetrwało do dzisiaj. Malował dużo, swoimi obrazami często musiał spłacać długi. Trzeba jednak przyznać, że nieporządek jest malowniczy i daje szerokie pole do popisu malarzowi, cos jak zło w filmie – jest bardziej fotogeniczne.
Autor przedstawiał głownie bałagan domowy ale ja wybrałem szkolny. Dlaczego ? A tak, żeby popatrzeć jak to w szkołach dawniej bywało.



                                                     Jan Steen – Wiejska szkoła 1670
                                                 
National Gallery of Scotland, Edinburgh


Tylko czy to aby na pewno szkoła jeszcze czy jakaś podrzędna knajpa z nieletnią klientelą ? Bo takie mam wrażenie... No chyba ze szkoła specjalna, dla tych niepokornych. A wogóle to czego tu uczą ? Wydaje mi się, że życia po prostu. Po prawej biologia (z czego składa się sowa). W tle wychowanie fizyczne – zapasy i jakieś występy artystyczne. Kujony zebrały się wokół biurka, lizusy zawyżają średnią, przed biurkiem nerwowo „handlują” pracami domowymi, ktoś da odpisać, ktoś wyjmie gotowca. Nauczyciel ogląda ściągę, zabrał ja temu w czerwonym. Przy ławie chyba mają testy, pewnie trudne bo jeden na kolanach pewnie wspiera się modłami nad kartką i tylko Jasio wykazał się charakterem i siła spokoju. Nawet nie zaszył się w ostatniej ławce, śpi spokojnie bo dobrze wie, że cała ta szkoła to tylko strata czasu i jeszcze żadna nikogo nic nie nauczyła ;) 

I jedno mnie zastanawia, tych dwoje dorosłych. Jeden nauczyciel wtedy nie wystarczał ?? 

Wieszamy – Pokój zabaw dziecięcych.  

blogi