Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
niedziela, 22 lutego 2009

Dzisiaj barokowy pędzlarz francuski. Nie jest to twórca, który zachwyca mnie jakoś szczególnie, ale kilka zalet miał. Po pierwsze płodny był i sporo obrazów zmajstrował (230 płócien musi budzić szacunek), po drugie niezłe te obrazy są (niektóre nawet wywierały wpływ na późniejszych malarzy), po trzecie całkiem niebrzydko malował (można nie lubić stylu klasycznego ale nie można nie przyznać, że talent jednak miał) i wystarczy.

Nicolas Poussin nadworny malarz francuskiego króla Ludwika XIII i jego Taniec do muzyki Czasu. Klasycznie, kolorowo, poprawnie kompozycyjnie, estetycznie i ozdobnie, no i bardzo dobrze o to chodzi. Do dobrej zabawy są potrzebne dzieła łatwe, lekkie i przyjemne.


                                               Nicolas Poussin – Taniec do muzyki Czasu 1638
                                                             Wallace Collection, Londyn

W akcie pląsów udział wzięli:

- Czas. Jakiś dziwny bo ze skrzydłami, że niby ulotny ? czy, że niby odleci zaraz i będzie go brakowało ? Wprawdzie Einstein twierdził ,że czas jest względny ale inni mówili, że „i czas Einsteina zależał od zegara miejskiego”.

- Posąg dwugłowy boga Janusa. (Niestety bóg odszedł wraz ze swoimi czasami, któż go dzisiaj pamięta…. a nie, właśnie, że się pamięta ! w pewnych językach od niego nazwano potem miesiąc styczeń). Zawodowo bóstwo zajmowało się błogosławieniem początku cyklu lub jakiegoś przedsięwzięcia.
Janus ma dwie twarze a Świętowid miał cztery, nic mu to nie pomogło, też przeszedł do legend.

- w niebieskiej kiecce Przyjemność. Patrzy wzrokiem zalotnym, całkiem przyjemnie byłoby ja zobaczyć bez tych płacht robiących za okrycie.

- na złoto Bogactwo. Noooo… jeśli bogactwo jest kobietą to nie można się dziwić, że go na tym świecie tak mało, kobiety każde bogactwo potrafią zutylizować w tylko sobie znany sposób.

- na czarno Pracowitość. Facet ! Tylko dlaczego na czarno ?

- na czerwono Bieda. Też kobieta przez co faceci tak często mylą ja z Bogactwem a potem maja za swoje.

- Golas z lewej. Puszcza bańki ulotne jak życie, taka wredota, sam się nie bawi a i innym psuje.

- Golas z prawej. Mierzy czas epokowym stoperem, czuje, że ma sztamę ze Starym. Stary gra za kasę, młody pilnuje ile grać.

Ładne ? Ładne. Wprawdzie na kolana nie rzuca, ale nie ma rzucać na kolana tylko komponować się z okolicznościami, wisząc na ścianie. Okoliczności mogą być na przykład karnawałowe albo podobne, taniec zwycięstwa, ewentualnie taniec wojenny.
Wymaga jeszcze zauważyć, że impreza musi być niezła bo Apollo z rydwanem się pojawił a wraz z nim Hory, co za jedne to sobie Państwo sprawdzą sami.

Jednego tylko nie wiem, co za menueta czy inną cza-czę wycina Pracowity i to z trzema babkami ?
Kto wie proszony jest na parkiet, układy dowolne. Można w parach. Panie proszą Panów. Można solo. Miłej zabawy.

Wieszamy – Sala balowa. Tuż za pokojem imprezowym jest specjalna sala na tańce, ta z podestem 
                   
dla orkiestry.

piątek, 13 lutego 2009

Po dwóch obrazach z przewijająca się śmiercią, chyba należy rozejrzeć się za czymś po prostu ładnym. To może góry, bo góry ładne są. Ładne i na topie. Tym razem góry z akcją.

Autor malował przede wszystkim krajobrazy, w mniejszym stopniu zajmował się malarstwem religijnym oraz ilustratorstwem. Jako młody chłopak brał udział w powstaniu listopadowym. Był współzałożycielem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych.

Obraz ma przedstawiać przemytników w Tatrach ale nie potrafimy zidentyfikować miejsca, które przedstawia, ot wyobraźnia malarska zadziałała. Wyobraźnia widza skażonego serialem Janosik podpowiada mu że to nie tylko przemytnicy ale też zbójcy. 



                                  Alfred Schouppe – Kontrabanda w Tatrach 1870r
                                          
Muzeum Narodowe w Warszawie.


Trudno powiedzieć kogo miał na myśli Pan Alfred malując owa scenę, tych od Juraja Janosika czy może od Sobka Burego, a może całkiem niezrzeszonych, niewątpliwie zbójectwo a w tym przemytnictwo w Tatrach kwitło przez wieki i wcale nie wyglądało tak romantycznie i kolorowo jak w prześwietnym serialu z Pyzdrom i Kwiczołem.

Krajobrazy tatrzańskie zwykle malowane były bez ludzi, Alfred Schouppe wciskał ludzi gdzie mógł do swoich obrazów tatrzańskich, a że nie bardzo mu wychodzili, postacie domalowywali mu koledzy. Dobrze mieć kumpli z talentem.

Literacka gloryfikacja zbójnictwa zaczęła się chyba od S. Witkiewicza i jego „Na przełęczy” (podkreślam „chyba” bo na pewno wzięła się z przekazów ustnych i pieśni tworzonych przez miejscową ludność),  tam pisał, że zbójnik niby wciela ideały rycerstwa i niby dla niego mord jest wstrętnym.
No toś pojechał po bandzie panie Stanisławie, kroniki sądowe mówią wprost cos innego. Zbóje łupili równo handlowe karawany i biedne bacówki, plebanie i kościoły, karczmy i zajazdy, Żydów i Polaków, swoich obcych a także innych zbójów. Przemycali, kradli, palili i łupili nierzadko mordowali. A na koniec zwykle było „Wio, Bury do góry” jak kpiąc sobie, wołał Sobek Bury, gdy go wieszano na haku za poślednie żebro na żywieckim rynku w 1630r…

Kto by chciał zobaczyć hak na którym wieszano zbójników powinien się udać do Muzeum Janka Krala w Liptowskim Mikulaszu, tam też sala tortur. 

A góry na obrazie ładne. Góry mają moc.

Wieszamy – w salonie drugim (w pierwszym wiszą już góry A. Kotsisa)

blogi