Malarstwo sztuka czy rzemiosło ?
sobota, 17 stycznia 2015


Ekspresja, ruch, dynamika, chyżość, animusz, werwa, wigor, szwung..

Nie jest to wszystko proste do wyrażenia pędzlem. A tu proszę, niczym stopklatka z filmu, jeden kadr. O ile ludzkie oko potrafi taki ruch wychwycić, to zapamiętać wszystkie jego szczegóły nie jest prosto, tym bardziej ustawić np. konia w takiej pozie.

Józef Brandt był jednakże, w pewnym okresie swej twórczości, mocno zaangażowany w przekazanie pędzlem takiego ruchu właśnie. I proszę jak pięknie się udało. Dramatyzm sytuacji, zapierający dech w piersiach. Czy Pan w białej sukmanie przeżył?

                            Józef Brandt – Konie poniosły 1885
                                      Własność prywatna.


Bardzo lubię twórczość Józefa Brandta, a ten obraz szczególnie. Nie ma tu kozaków, lisowczyków, walki. Są konie, ale po cywilnemu rzekłbym, jest anegdota, i precyzja w detalu a wszystko ujęte bardzo malowniczo. Józef Brandt tak dobrze malował konie, dlatego, ponieważ będąc w Paryżu postarał się o pozwolenie na rysunkowe i malarskie ćwiczenia w stadninie koni, należącej do żandarmerii, a wiadomo praktyka czyni mistrza.

 W pierwszym poście z Brandtem zamieściłem dwa z poszukiwanych obrazów, czas leci, poszukiwania trwają, kilka ważnych obrazów odnaleziono i odzyskano, w tym jeden Brandta. W 2012r wrócił do kraju obraz „Czaty” skradziony z Zachęty. A te poniżej nadal są poszukiwane:


             


     

Linki do tekstu:
Józef Brandt z Warszawy
Lisowczycy
Obraz "Czaty"

 



wtorek, 06 stycznia 2015

W przed dzień wesela, huculska kapela ćwiczy muzykę skoczną.
Dźwięki porwały do tańca pary, przed chałupą robi się tłoczno.
Trzaskają obcasy, wirują kiecki, kręci się kołomyjka.
Gdy gra muzyka i na wsi wesoło, dzieje się komedyjka.

 

Ekspresyjne, żywiołowe, radosne. Jeden z obrazów o tematyce ludowej Teodora Axentowicza. Dynamiczne pociągnięcia pędzla na płótnie, widać, że obraz był malowany od serca.
Nie jestem pewien czy „słychać” muzykę z obrazu, ale na pewno jakieś dźwięki przebijają się do uszu.


                                                 Teodor Axentowicz – Kołomyjka 1895
                                                     Muzeum Narodowe w Warszawie

Axentowicz pozostaje malarzem słabo „zbadanym”.  Był uznanym portrecistą w Europie. Wiele poróżował, znał biegle francuski, niemiecki, angielski, bywał na salonach. Ożenił się z Iza Giełgud i miał 8 dzieci. Bardzo dużo malował, w końcu z czegoś musiał utrzymać rodzinę. Dużą wystawę prac artysty (80 obrazów) niedawno można było podziwiać w Sopocie, niestety nie widziałem, tylko tyle, co w necie dane było znaleźć.

Córka Jadzia, na tym blogu już była.



blogi