Od dawna nic nowego nie
było zawieszone na blogu, koniec roku się zbliża z prędkością światła a tu
cisza. To może taki akcent w sam raz na grudzień przed świętami i na
nadchodzący nowy rok dwa tysiące dwunasty, rok ostatni.
Facet z mieczem, częściowo w zbroi, chociaż może to kobieta – plisowane mini i
ta górna część to chyba body – przegania faceta z motyką i jeszcze jedną
postać, podobno to kobieta. Kobiecość podkreślona dyskretnie wychylającą się
piersią gdzieś spod pachy. W ręku coś trzyma, czego nie rozpoznaje, może ktoś
wie?
Wygnańcy ubrani w dwie zszyte płachty, raczej licho. Władza nie dosyć, że
obuta, wystrojona to jeszcze ze skrzydłami, dziwne, bo dziwne, ale są.
Podwładni niby w raju byli, ale co to za raj co trzeba z motyką zaiwaniać?
No dobrze, powiedzmy, że był to raj, to taki anioł z mieczem jawi się jak
katastrofa!! Było miło, ale się skończyło. 2012. Też się ma skończyć ;) raj na
ziemi. W niektórych rejonach Polski, w grudniowe święta z prezentami przychodzi
anioł (czy też aniołek), to ja życzę jednak Mikołaja, ten nigdy z mieczem nie
przychodzi, co najwyżej z rózgą.
Giusto de Menabuoi – Wygnanie Adama i Ewy (frag.) 1376-78
Baptysterium w Padwie
Giusto de Menabuoi tę
scenę i kilka innych mniej lub bardziej przyciągających uwagę wymalował w
baptysterium w Padwie. Całość bardzo imponująca, polecam pooglądać w necie a
jak się uda to na żywo.
Autor malował kaplice, bazyliki, baptysteria oczywiście
nie, jako „malarz pokojowy”. Tworzył freski religijne, te w baptysterium z
Padwy zdradzają wyraźne wpływy bizantyjskie i to mi się bardzo podoba.
Wszystkim stałym czytelnikom i tym, którzy tu zawędrowali przez przypadek, bez
względu na to czy wyznają jakąś wiarę czy nie: Wesołych Świat i udanego Nowego
Roku 2012. Nie przejmujcie się, że 2012 to rok ostatni, są teorie nakazujące
przesunąć koniec świata na bliżej nieokreśloną przyszłość. I tego się będę
trzymał ;)
Wieszamy – salon drugi.